KsiąŻka bo księGa a papieŻ bo treninG.

W końcu mamy nowego papieża! Cieszy mnie to niezmiernie, ponieważ nareszcie wszyscy, a więc katolicy, protestanci, prawosławni i niewierzący oraz wyznawcy innych Swarożyców przestaną się rozpraszać, zastanawiając się nad losem świata, a zajmą w końcu czymś pożytecznym.  Świat bowiem przepełniony jest różnymi znakami, które powodują zamęt. Biały dym a czarny dym, kolor skóry papieża a koniec świata…. Co wrażliwsze dusze zaczynają się w tym wszystkim gubić. Doszło do tego, że wczoraj sam zastanawiałem się, czy to, że na kominie watykańskim siedziała mewa oznacza, że papieżem zostanie mieszkaniec Gdyni.

Zacząłem od papieża, ponieważ chciałem pisać o moim treningu.

A mój trening nabrał ostatnio nowego wymiaru. Układany jest on bowiem przez fachowca. Fachowiec ów budzi moje zaufanie, ponieważ powiedział, że jeśli będę ćwiczył systematycznie, to uda mi się zmieścić w limicie czasowym HIMa w Gdyni. Skoro tak, to niech mną dysponuje, co mi tam. Pierwsze tygodniowe rozpiski przekonały mnie jednak, że łatwo nie będzie. Pływania mam tak rozpisane, że praktycznie nie jestem w stanie wykonać plan w czasie jednej sesji treningowej (45 min na basenie). No może gdyby godzina trwała 60 minut to by mi się udało. Ale tak jest tylko w weekend, w który zwykle pływactwa nie uprawiam, w weekend robię bowiem bazę oraz treningi zakładkowe.
Samo pływanie jakoś mi tam już wychodzi. Jestem w stanie przepłynąć kraulem blisko pół kilometra bez zawijania do portu! Oczywiście w czasie żenującym, ale pracujemy nad tym.

Rower rozpisany jest przyzwoicie. Przyzwoicie to znaczy, że daję radę bez większego problemu. Co prawda trochę mnie deprymuje powrót do metody opartej na pulsie a nie na mocy, ale jakoś sobie z tym radzę. Np jeśli mam jechać w pulsie 135 – 140 Hr to sprawdzam na początku treningu, przy jakiej mocy mam taki puls a potem staram się trzymać moc. To nic, że wraz ze zmęczeniem puls rośnie. Chodzi przecież o to (tutaj nawiązuję bardzo elegancko i inteligentnie do początku tego wpisu) aby być po właściwej stronie mocy. W ten oto sposób moje treningi rowerowe robią się dość konkretne.

Biegactwo – tutaj jest największy problem. Biega mi się bardzo dobrze, bieganie mnie bawi i daje satysfakcję. Można by powiedzieć, że urodziłem się po to aby biegać. Można by, gdyby nie to, że jestem w stanie biegać raptem raz na dwa tygodnie. Po każdym bowiem większym wybieganiu (większym czyli przynajmniej 5 km) muszę pauzować z powodu bólu kolana właśnie około 2 tygodni, aż przestanie dokuczać. I nie pomagają mi wiele ćwiczenia rehabilitacyjne czy inna yoga for runners with injury prevention. Nie pomagają też zakupione po przecenie adidasy z zaawansowanymi systemami ochrony śródstopia, piętostopia, przodostopia i płaskostopia o wdzięcznych nazwach Hi-mold, I-Q, Trans-Am i Fuck-Off. Oczywiście gdyby nie te zabiegi, to mogłoby być gorzej, no ale co z tego, skoro nie jest dobrze? Będę jednak obserwował moje postępy z nadzieją, że gdy zrobi się cieplej to dolegliwości ustąpią. Nie ma się co oszukiwać, jeśli nie wybiegam swojego to nie ma nawet co próbować triathlonu.

Tak czy inaczej wchodzę w tym tygodniu w kolejny mezocykl. Buduje mnie to, szczególnie że amatorzy wchodzą co najwyżej w kolejne tygodnie treningu. Ja zaś opieram się na profesjonalnych mezocyklach i mikrocyklach i patrzę na was z góry.

Z góry nie patrzę tylko na moją żonę. Nie patrzę po pierwsze dlatego, że wzięła się i biega oblogowując to na dodatek. Po drugie, ponieważ pewnie to przeczyta.

14 thoughts on “KsiąŻka bo księGa a papieŻ bo treninG.

  1. Oj, Puchaty, ale sie wziales za siebie! jak cie w swieta zobacze to pewnie bedziesz umiesniony jak Apollo co najmniej! Mi ani biegactwo nie wychodzi, ani plywactwo, ale za to zaczela mi wychodzic zumba i psio-spaceractwo, jesli jest taka dyscyplina sportu! a gdzie twoja zona bloguje, daj namiary to ja podejrze! pozdrawiam!

  2. Apollo nie był umięśniony, tylko blachą obity.
    Ale dość o kosmosie.
    Jako wyznawiec Swarożyca nie rozpraszałem się. Swoją drogą, Mięsny nadawałby się na papieża. Ma postawę, co się z godnością kojarzy i jest z Gdyni.
    Ale dość o kosmosie.
    Dlaczegóż to masz treningi na pulsie, a nie mocy? (Też mię to zirytowało)

  3. Piotrek, Twój jak zwykle finezyjny i oryginalny wpis, niestety, posiada jeden bardzo poważny błąd merytoryczny.

    Otóż na daszku komina watykańskiego siadła nie mewa, a rybitwa. Wiem to, ponieważ słuchałem dziś Radia Maryja, do którego zadzwonił pewien zachwycony tym faktem człowiek. Twierdził, że to z całą był Duch Święty, który pokazał, że czuwa nad wyborem nowego papieża.

    Naprawdę.

    A rybitwa popatrzyła w lewo, popatrzyła w prawo, zrobiła kupkę na daszek i odleciała.

  4. Ako! Teraz będę chodził jak paw, bo jak mawiał Tuwim: mężczyzna pozostaje bardzo długo pod wrażeniem jakie zrobił na kobiecie ;)
    Blog Edytki: http://ratlerekbiega.blogspot.com/
    Suhar, sam nie wiem. Patryk chyba nie stosuje jeszcze treningu mocy ;) A może triathloniści nie muszą bo przecież jest bieg i pływactwo, gdzie moc nie jest tak wymierna?
    Irmig, nie wiedziałem nic o tej kupie. Mógłbyś rozwinąć?

  5. Rybitwa to taki mewi raper, poprawna pisownia to R-bitwa. Ale koniec z sucharami- mi przyszło do głowy, że ten mewa na dachu watykańskim to nie był znak zapowiadający nadejście, odejście, zejście tudzież dojście jakiegokolwiek papieża, tylko znak dla Ciebie- mieszkańca Gdyni, że jeśli chcesz przebiegojechopłynąć triathlon, to musisz udać się z pielgrzymką do stolicy apostolskiej! A jak każdy prawdziwy Polak wie- z Gdańska do Torunia jest niecałe 200 kloców Ajedynką, więc bież nogi za pas tudzież w koszyczek i leć poświęcić. W sensie, żeby pokropić i pobłogosławić, a nie poświęcić na ołtarzu ofiarnym. Pozdrawiam znakiem (bolącego) krzyża.

  6. No dobra, to tylko moja projekcja rybitwa nie zrobiła kupy na daszek. A szkoda, bo zgrabna pointa byłaby.

    A tak serio, a’propos Twojego biegania – może jednak poszedłbyś na gruntowne badania do porządnego ortopedy? Trochę niepokojące są te bóle. Przypomina mi się nasz znakomity przed laty maratończyk, Jerzy Skarżyński, który miewał podobne bóle kolana we wczesnych latach kariery. Okazało się, że miał minimalnie krótszą jedną nogę, odpowiednia wkładka załatwiła sprawę.

  7. Ja to mam ajhewadrim, że sobie pojadę z pielgrzymką na Passo di Stelvio, gdzie umartwiając się i pokutując, święcić będę swym potem węgiel i amelinium. Liczyć tam będę zakręty, których jest tyle, ile zdrowasiek w różańcu a średnie nachylenie ma tyle procent, co porządne wino mszalne. (L)Amen(t)!

  8. Irek, ja już byłem u porządnego ortopedysty. W zasadzie to po przeprowadzeniu badań palpacyjnych, które nic nie wykazały, kazał mi zrobić usg, ale ja się boję akurat takich zabiegów bo mię nikt nie powie, że to jest normalne zaglądać tak we wnętrze człowieka i wchodzić mu drewniakami do duszy. Poza tym boli mnie aktualnie lewa noga, a nie prawa, która mię bolała dokładnie w tym samym miejscu ale wcześniej. Skoro prawa już nie boli to znak od opatrzności, że i lewa przestanie. Jak tylko dam jej szansę ;)

  9. Trzymam kciuki za Twoje kolana, u mnie za to biodra szwankuja, biegac moge ale boli, ostatni dzwon na lodzie pogorszył sprawę… A Fascik/Suchar Ty sie z mojej postawy nie obśmiewaj ostatnio o parę kilo zmniejszyła swa objętość!.

  10. A ja akurat nie o objętości postawy, jeno o emanującej godności myślałem.
    W sumie ja też mógłbym być papieżem… Z godnością u mnie gorzej, ale mam kilka dobrych pomysłów :D
    Ale ale! Dlaczegoż to finezyjny post mojego Brata przeszedł tak bez echa, nikt się nie spuścił nad nim? Czuje się dotknięty i jak zostanę papieżem…

  11. No jak to. Ja się spuściłem opisując swój ajhewadrim. Nawiązałem treścią subtelnie do Schabowej pielgrzymki do Torunia, która ma tyle wspólnego z papieżem, co moja wspinaczka na przełęcz Stelvio z różańcem (bądź procent nachylenia z winem). Taki fix – jak mawia moja córka :)

  12. Anotak, faktycznie. Ja też chcę w tym roku na Stelvio pojechać. Planowałem tak w okolicach majówki, ale chyba nie wyjdzie, bo czas i pieniądz, panie tego.
    Swoją drogą, szkoda że R-bitwa nie zrobił kupy. Byłoby śmieszniej.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s