X maraton leśny w Kępinie.

To już trzecia edycja maratonu w Kępinie, w której miałem przyjemność wystartować.
W tym roku był to mój w zasadzie pierwszy start (nie licząc zorganiowanego przez TREK Gdynia piekła północy na rowerach szosowych).
Jak zwykle stres przed startem i nie dobra pozycja na linii a właściwie parę metrów za linią. Między mną a startem około 30/40 zawodników. Start był nerwowy i od razu mocno. Tradycyjnie już zostałem trochę z tyłu. Na 3cim kilometrze wywróciły się przede mną trzy osoby. Trzeba było nadganiać czołówkę. W tym czasie od czuba oderwała się grupa najmocniejszych kolarzy a mi pozostała jazda w kilkunastoosobowym peletonie. Tak właściwie w tym momencie historia tego wyścigu już się dla mnie skończyła. Jeszcze pierwsze kółko szło w miarę mocno ale już drugie to takie z lekka zamulanie. Na pierwszym kółku zauważyłem, że na podjazdach mam spory zapas jadąc tempem grupy. Wykreował więc mi się podstępny plan, że będzie to miejsce ataku na kółku drugim. Będąc na drugim okrążeniu, na najdłuższym podjeździe zaatakowałem. Przed nami, może jakieś 150 metrów, majaczyła sylwetka jakiegoś samotnego kolarza, to mi pomogło w tej decyzji. Dałem do pieca i odjechałem chłopakom. Dość szybko doszedłem zawodnika przede mną zyskując sporo nad grupą. Będąc już na jego kole, najprawdopodobniej za sprawą zmęczenia, popełniłem błąd techniczny i zaliczyłem elegancką glebę. Szybko się pozbierałem, niestety musiałem się zatrzymać jeszcze raz, bo kierownica była wygięta. Po tym postoju miałem już z powrotem grupę na plecach. Usiadłem gdzieś na trzecim kole aby dojść trochę do siebie. Przed nami bowiem był jeszcze finiszowy podjazd. Ja sobie odpoczywałem a w grupie już robił się przedfiniszowy szum. Nie wiedzieć kiedy wylądowałem gdzieś na 6tej pozycji, a tymczasem od grupy oderwał się na jakieś 40 metrów zawodnik. Tuż przed wjazdem na finiszowy podjazdowy singiel przycisnąłem ponownie i jadąc po liściach przeskoczyłem kilku. 500 Watt i ciśniemy. Dość szybko wyprzedziłem uciekającego oraz udało się jeszcze dopaść chłopaka, który jechał przed peletonem. Końcówka była mocna.
12 w Open, 4ty w kategorii M30 i więcej. Niby jestem zadowolony ale niesmak jest, bo myślę, że dałbym radę utrzymać się w czołowej grupie.

Pierwsza jazda w barwach BCT Team

foto by Marek CzajaObrazek

Reklamy

3 thoughts on “X maraton leśny w Kępinie.

  1. Mocny jesteś, Piotrek, tak jak Ci napisałem wcześniej. Gratulacje, a czeka Cię jeszcze niejedno pudło w kategorii, jestem tego pewien. Jakby Ci drużyna BCT nie dawała długo podwyżki, to GK STG przyszykuje dla Ciebie kontrakt!

  2. Pingback: Przełaj w kolorze młodego buraka. | puchaty71

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s