Przerwa.

Dawno mnie tu nie było!
Do powyższej refleksji skłoniło mnie kilka spraw. Po pierwsze to, że dużo czasu upłynęło od momentu kiedy tu ostatni raz byłem. Znaczy, taka jest moja koncepcja, że upłynęło dużo czasu. W istocie może upłynęło, a może nie. Od koncepcji, że mają oddać samolot (na zasadzie ekstradycji) też niby upłynęło dużo czasu, a oni wciąż nie oddają. To po pierwsze. Po drugie, od czegoś trzeba zacząć a ja mam z tym problem, żeby od tak, z głupia frant zacząć. Z głupia frant, bo im dłużej nie pisałem, tym bardziej nie było pisane i było dobrze.  Po trzecie, o istnieniu bloga przypomniał mi wpis mojego przyjaciela Irka pod tytułem kofibrejk. Przypomniał mi o istnieniu bloga ale również (uwaga, włączam wdzięk) swą treścią zwrócił uwagę na fakt istnienia przerwy (wdzięk wyłączam, ale jak ktoś ma ochotę, to może sobie oczywiście włączyć, jak tylko skończy się nawias).

Przydażyła się PRZERWA w pisaniu i trwała by nadal, gdyby jej coś nie PRZERWAŁO. Tu w zasadzie chciałbym skończyć ten wpis stając w zdumieniu wobec nonsensu a jednocześnie prawdziwości poprzedniego zdania. Napisałem je i czuję się przez nie znokautowany. Czy można bowiem przerwać przerwę? Skoro przerwa to puste miejsce, brak jakiejś aktywności, brak jakiegoś odbywania się czegoś to, przerwanie tego znaczyć będzie, że coś się odbywać zaczyna. No ale jednocześnie pojawia się w tym momencie przerwa w nieodbywaniu, która trwać będzie aż do ustania onego odbywania. Moja przerwa w pisaniu trwała więc tylko do momentu pojawienia się przerwy w niepisaniu. Prowadzi mnie to wniosku, że ja w zasadzie cały czas mam przerwę.  Lukę. Wolne.  A więc mogę się nareszcie odprężyć i poprzyglądać się, co teraz będę robił podczas przerwy w robieniu czego innego. No i jeśli ja mam przerwę a jednak jest robione (bo przecież teraz pojawiają się literki na ekranie podczas tej mojej pauzy) to kto to robi? I czy ja mam na to jakiś wpływ właściwie? Przecież pojawiają się litery na ekranie a ja nawet nie wiem, jakie pojawią się za chwilę. Coś się pojawia w tej głowie i coś się za chwilę pojawia na tym ekranie. To byłoby chyba aroganckie i nieuczciwe przypisywać sobie autorstwo tych słów, podczas gdy ja się relaksuję i co najwyżej rzucę okiem albo puknę w klawisz.
Tak, tak wiem, brzmi to wszystko naiwnie, bzdurnie i naciąganie. Ale jeśli zaprzeczyć choćby jednej przerwie, należałoby zanegować każdą następną, by dojść do wniosku, że nie ma żadnej przerwy, żadnej nie było i nigdy nie będzie. Czyli, że moja przerwa w pisaniu, była robieniem niepisania aż do chwili gdy zacząłem pisać. I tak dalej. To ja już jednak wolę wersję pierwszą, która wydaje mi się jednak bardziej prawdziwa. Wszak podczas mojego niepisania wcale nie obserwowałem tego jak nie piszę, tylko zgoła inne rzeczy.
No tak. Tylko co teraz?

Reklamy

2 thoughts on “Przerwa.

  1. Teraz? Teraz zrób sobie przerwę! Bardzo dziwne i tajemnicze wydarzenie się wydarza – otóż właśnie przeczytałem słowa, których jeszcze wczoraj tutaj nie było, a ja wczoraj tu byłem i tych słów wypatrywałem. Znaczy się – na Twoim blogu byłem i czytałem sobie Twoje wpisy. Najpierw byłem ciekaw czasu podjazdu na MąVentó, a później byłem ciekaw dalszych wpisów. I oto są. Bardzo dziwne i tajemnicze wydarzenie. Bardzo się cieszę. Ciekawy wpis, intrygujący i jak zawsze – dopiero za drugim razem jarzę, o czym piszesz. Ale to dobrze.

  2. To prawda, bardzo to tajemnicze, aż chciałoby się zapytać: gdzie były te słowa wczoraj, skoro ich tu wczoraj nie było a dzisiaj już są? I chciałoby się odpowiedzieć otwierając lodówkę: a tu! Ale to by przecież w ogóle nie miało sensu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s